Fotograf podróżniczy Damon Beckford już tu kiedyś był. Dosłownie i w przenośni. Wprawdzie archipelag Lofotów zamiast spodziewaną zimową idyllą przywitał go przyprószonymi śniegiem skałami, ale krajobraz tych przepięknych wysp jest dla fotografa polem do popisu w każdych okolicznościach. A jeśli będzie musiał wybrać się tu ponownie, cóż…
„Fotografia podróżnicza jest moją pasją od lat, więc jeszcze jeden wyjazd nie stanowi dla mnie problemu” — śmieje się Damon. „Właściwie to właśnie chęć fotografowania tych samych miejsc kilkukrotnie uświadomiła mi, że kocham podróże”. W pierwszą prawdziwą podróż z aparatem wybrał się po krótkiej przygodzie ze szkołą gastronomiczną i służbie w fińskiej armii. Kupił bilet lotniczy w jedną stronę do Indii i przez osiem miesięcy przemierzał z plecakiem Azję Południowo-Wschodnią.
„Wtedy pokochałem fotografowanie otaczającego mnie świata” — kontynuuje Damon. „Zarówno po to, żeby utrwalić swoje wspomnienia, ale także po to, żeby dzielić się swoimi doświadczeniami. Byłem do tego stopnia przekonany, że właśnie to chcę robić w życiu, że po powrocie do Finlandii przepracowałem rok, kupiłem lepszy aparat i powtórzyłem całą eskapadę”.
Ostatnio we wszystkich podróżach towarzyszy mu aparat Alpha 7 IV. „Ten model idealnie spełnia kryteria aparatu uniwersalnego” — mówi Damon. „A to bardzo ważne, ponieważ podczas swoich podróży robię bardzo różne zdjęcia. Fotografuję krajobrazy, ale też dokumentuję wydarzenia. Do zdjęć krajobrazowych bardzo przydaje się 33-megapikselowy przetwornik, lepszy niż w modelu Alpha 7 III, który pozwala mi w razie potrzeby bardziej kadrować sceny. Alpha 7 IV doskonale radzi sobie w słabym świetle, dzięki czemu fantastycznie wychodzą na nim zdjęcia zorzy polarnej, którą często fotografuję z czułością ISO 2000 albo nawet 4000”.
Damon podróżuje z plecakiem, często poza utartymi szlakami, dlatego rozmiar i waga sprzętu fotograficznego mają dla niego istotne znaczenie. Oprócz fotografowania w słabym świetle lubi też robić zdjęcia bez statywu. „Preferuję prostotę i zabieranie ze sobą tylko niezbędnego minimum. Alpha 7 IV jest niezwykle kompaktowy jak na aparat z taką gamą możliwości i funkcji. Ma na przykład 5,5-stopniowy stabilizator obrazu, który w połączeniu ze stabilizacją optyczną w obiektywie FE 70-200mm f/4 G OSS bardzo ułatwia mi fotografowanie z ręki”.
Drugim ulubionym obiektywem Damona jest FE 16-35mm f/2.8 GM. „Ma wszystko, czego potrzebuję, żeby fotografować zorze — wyjaśnia — a także bardzo przydatne ustawienia szerokokątne. Ogniskowa 16 mm daje fantastyczne efekty, a po wydłużeniu do 35 mm idealnie sprawdza się w fotografii dokumentalnej”.
Wróćmy do niezbyt obficie przykrytych śniegiem Lofotów. „Lubię jeździć po kilka razy w te same miejsca” — mówi Damon. „W fotografii podróżniczej równie istotne co odkrywanie nowych krajobrazów jest zanurzenie się w tych, które już znamy”.
„Przyjechaliśmy na Lofoty w poszukiwaniu arktycznych pejzaży — kontynuuje Damon — ale było znacznie cieplej niż zwykle w marcu i śnieg w większości stopniał. To się zdarza, ponieważ archipelag znajduje się na krańcu Prądu Zatokowego. Musieliśmy trochę zmienić plany. Mieliśmy ze sobą sprzęt snowboardowy i surfingowy, ale fotografowaliśmy głównie surfowanie”. Zdjęcia te ilustrują jedną z głównych reguł, jakimi Damon kieruje się w fotografii podróżniczej. „Często umieszczam w krajobrazach ludzi lub inne elementy, które podkreślają skalę danego miejsca. Poza tym w ten sposób przedstawiam pewien styl życia, a przez to fotografowane miejsca ożywają i stają się bliższe widzowi”.
Innym przykładem tej reguły jest zrobione przez Damona zdjęcie narciarza zjeżdżającego zboczem góry na wyspie Senja, leżącej na północny wschód od Lofotów. „Wyruszyliśmy dalej na północ w poszukiwaniu śniegu. Kiedy wchodziliśmy pod górę, zauważyłem narciarzy wspinających się na przeciwległe zbocze” — wspomina. „Cały czas miałem ich na oku. Zdjęcie ich zjazdu po zboczu wyszło kapitalnie — widać na nim ogrom i dzikość tego miejsca”.
Na tej samej wyprawie powstała znakomita fotografia ośnieżonej góry z nagimi drzewami na pierwszym planie. „Zrobiłem to zdjęcie prawie w tym samym miejscu” — opowiada Damon. „Kiedy zobaczyłem ten widok, wiedziałem, że muszę go uwiecznić. Był w nim dokładnie ten rodzaj arktycznego nastroju, którego szukałem. Musiałem jednak odpowiednio wykadrować obraz. W tym celu użyłem teleobiektywu 70-200mm f/4. Uwielbiam fotografować nim krajobrazy, ponieważ z jednej strony spłaszcza perspektywę, a z drugiej pozwala uchwycić szczegóły sceny”.
Lofoty stanowiły dla Damona kolejną okazję, by sfotografować zorzę polarną — wpisywały się w jego podejście do fotografii oparte na powracaniu do tych samych miejsc i wybieraniu odpowiednich momentów. „W fotografowaniu zorzy najważniejsze są dwie sprawy: prognoza widzialności zorzy i bezchmurne niebo. Z mojego doświadczenia wynika, że zorze najlepiej fotografuje się koło północy, ale jeśli w prognozie widzialności podany jest wskaźnik aktywności geomagnetycznej (wskaźnik KP) powyżej 5, zorza może być widoczna od razu po zmroku. Oczywiście równie ważny jest też łut szczęścia, ale jeśli zorza jest jasna, zwykle wystarcza czas ekspozycji od 3 do 6 sekund, żeby uzyskać wyraźny kształt i mocne kolory. Przy dłuższym czasie naświetlania, np. 30 sekund, światło będzie mniej wyraźne i zdjęcie może wyjść gorzej”.
Nasz świat jest wyjątkowo duży. Czy zatem Damon zamierza nadal wracać do tych samych miejsc, co stało się jego znakiem rozpoznawczym? „Jest dużo miejsc, do których chciałbym pojechać” — odpowiada ze śmiechem. „Na przykład dopiero co wróciłem z siedmiotygodniowego wyjazdu do Indonezji. Tropikalny krajobraz jest przepiękny, ale Arktyka ma szczególne miejsce w moim sercu, więc niedługo znów się tam wybiorę. Zmiany klimatu powodują, że coraz trudniej jest zobaczyć niektóre miejsca na Ziemi, które bezpowrotnie się zmieniają, dlatego cieszę się, że mój aparat Alpha 7 IV pozwala mi uwieczniać je w obecnej postaci”.