Po półtora roku izolacji społecznej, 99 dniach całkowitego lockdownu i obowiązkowych maskach na twarzy pocałunek staje się ikoną. Jest to symbol, który pokazuje triumf miłości i niezłomności samego życia, pomimo trwającego ponurego okresu spowodowanego pandemią COVID-19.
Uwielbiam dokumentować wydarzenia kształtujące historię, sławiące ludzi i ich kultury. To konkretne zdjęcie jest częścią serii fotograficznej przedstawiającej całujące się pary w miejscach publicznych — projektu, który rozpocząłem podczas lockdownu. Chciałem skupić się na czymś, czego nie widziałem jeszcze w innych projektach fotograficznych związanych z pandemią, co byłoby uniwersalne i z czym każdy mógłby się utożsamić.
Fotografowanie skradzionych pocałunków nocą nie jest łatwe i nigdy nie da się tego zaplanować. W tym przypadku pomagałem przyjaciółce nieść gigantyczny obraz do jej domu, gdy zobaczyłem tę parę całującą się przy wejściu do metra. Wiedziałem, że muszę uchwycić ten moment, więc ostrożnie postawiłem obraz, zbliżyłem się do nich z moim Sony Alpha 7R IV z obiektywem 35 mm f/1.8 w ręku i zacząłem fotografować.
Zawsze noszę przy sobie aparat Alpha 7R IV i właśnie w takich chwilach bardzo się cieszę, że to robię. Muszę być czujny, aby móc działać jak najszybciej, gdy nadejdzie właściwy moment, a żeby to osiągnąć, potrzebuję lekkiego, szybkiego i precyzyjnego sprzętu, który robi zdjęcia najwyższej jakości. Sony Alpha 7R IV nadaje się do tego idealnie, a funkcja cichego fotografowania pozwala na dyskretną pracę.
Ludzie często patrzą na mnie i nawet nie zdają sobie sprawy, że jestem profesjonalnym fotografem — myślą, że mają do czynienia z kolejnym amatorem z aparatem. Ale tak naprawdę mam do dyspozycji 61 milionów pikseli, duży zakres dynamiczny, szybkość fotografowania do 10 klatek na sekundę, precyzyjny autofokus i czułość ISO, którą można bez problemu zwiększyć.
Dwie kobiety na tym zdjęciu nie wiedziały nawet, że są fotografowane, dopóki nie powiedziała im o tym grupa przechodniów. Dopiero wtedy zapytały, co robię i dlaczego nie poprosiłem ich o zgodę. Powiedziałem im prawdę... to był piękny, emocjonalny moment i nie chciałem go przerywać. Kiedy pokazałem im zdjęcie, które właśnie zrobiłem, ich podejrzenia zniknęły, a zaraz potem rozległy się piski: „O rany! To takie ładne!”. Nawet grzecznie zapytały, czy mogę im wysłać to zdjęcie. Według mnie o to właśnie chodzi w fotografii — o wywoływanie uśmiechu na twarzach ludzi.
Wierzę, że widok pocałunku w miejscu publicznym może podnieść na duchu wiele osób, zwłaszcza w czasie, gdy jesteśmy rozdzieleni z naszymi bliskimi. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do codzienności, że zapominamy, jak niezwykłe może być życie — miłość to ogromna siła.