Nazywam się Reilin Joey i jestem reżyserem oraz filmowcem mieszkającym w Amsterdamie. Swoją przygodę z filmowaniem rozpocząłem od kręcenia luksusowych samochodów na ulicach Berlina. Wraz z grupką przyjaciół biegaliśmy po mieście i rywalizowaliśmy o to, kto złapie najlepsze ujęcie mijanych samochodów. Często mieliśmy tylko kilka sekund na działanie, ale właśnie to mnie wciągnęło.
Z czasem, gdy zacząłem skupiać się na filmach komercyjnych i realizować projekty na całym świecie, ekscytacja związana z tworzeniem &czegoś fascynującego pod presją przerodziła się w pasję do tworzenia przyciągających wzrok historii wizualnych.
Na przestrzeni ostatnich kilku lat pracowałem z takimi markami jak Ferrari, Audi czy Bugatti, wykonywałem zlecenia dla administracji Rotterdamu, baletu narodowego i wielu innych instytucji. Przez cały czas moim głównym celem było stworzenie czegoś, co wyglądałoby na bardzo wysokobudżetowe, przy użyciu stosunkowo niskobudżetowych narzędzi.
Gdy firma Sony zwróciła się do mnie o przetestowanie nowego korpusu ZV-E1, postanowiłem wybrać się do Maroka. Nigdy wcześniej nie odwiedzałem tego kraju, ale widziałem wiele ekscytujących zdjęć i miałem chęć nakręcić coś, co byłoby dla mnie twórczym wyzwaniem, a przy okazji zmusiłoby mnie, żeby się nagiąć i być elastycznym; coś, co wyrwałoby mnie ze strefy komfortu. Poprzez film chciałem opowiedzieć jakąś historię, ale ponieważ wiedziałem bardzo mało o Maroku, nie byłem pewien, jaką historię wybrać. W końcu zdecydowałem, że po prostu pojedziemy z przyjacielem do Marrakeszu i poszukamy inspiracji w tym, co napotkamy na drodze.
Marrakesz to miasto tętniące kolorami, fakturami, zapachami i ruchem oraz pełne ciekawych twarzy, &które tylko czekają na uwiecznienie. Najbardziej zafascynowało mnie, że to miasto się nie zatrzymuje. Aby uchwycić momenty, które będą opowiadać jakąś historię, trzeba ruszyć za nim w pościg i utorować sobie drogę. I właśnie w tym miejscu na scenę wkracza nowy aparat ZV-E1.
Sony ZV-E1 to niezwykle mały i lekki korpus, co czyni go idealnym aparatem dla podróżników. Kiedy jestem w drodze, muszę dostosować się do wymogów otoczenia i kręcę raz z ręki, a raz z gimbala. To powoduje, że ciągle zmieniam ustawienia.
Muszę przyznać, że ten aparat urzekł mnie od razu, gdy tylko zobaczyłem, jak mały jest i jak wysoką ma specyfikację. Mam na myśli 10-bitowy kodek z próbkowaniem 4:2:2 i nagrywanie w jakości 4K 60P, zminimalizowany efekt „rolling shutter” oraz bardzo czysty obraz przy ISO sięgającym 12 800. To już brzmi niemal zbyt dobrze, żeby mogło prawdziwe. A do to tego dochodzi nowy, ulepszony system menu i udoskonalone funkcje IBIS, które przełączam na ustawienia standardowe podczas fotografowania z ręki i na aktywne, gdy fotografuję z gimbala, co pozwala wyeliminować dodatkowe mikroskopijne poruszenia.
System śledzenia autofokusa też wydał mi się bardziej czuły niż kiedykolwiek wcześniej. Mogłem bez problemu utrzymywać ostrość na dziecku, które ile sił w nogach biegło w moją stronę uliczką.
Filmując w Maroku, starałem się dyskretnie zbliżać do ludzi, aby uchwycić autentyczny obraz lokalnej kultury. Nie byłoby to możliwe bez małego i lekkiego zestawu. Co więcej, wydaje się, że Sony nie musiało iść na żadne kompromisy w zakresie jakości obrazu czy innych cech. Przeciwnie, dodali do tego małego korpusu pełnoklatkową matrycę i mam wrażenie, że znacznie udoskonalili szereg innych cech.
Wbudowany mikrofon spisywał się znakomicie — do tego stopnia, że cały dźwięk w filmie nagrałem właśnie za jego pomocą, bez żadnego mikrofonu zewnętrznego.
Możliwość kręcenia z użyciem profili S-Log3 i S-Cinetone sprawia, że kamera jest niezwykle wszechstronna, szczególnie że materiał z ZV-E1 mogę za pomocą kilku kliknięć dopasować do kinowej jakości nagrań zarejestrowanych kamerą FX3.
Powiedziałbym, że ZV-E1 jest idealnym sprzętem dla każdego, kto chciałby zacząć nagrywać materiały wysokiej klasy. Sięgną po niego osoby, które zaczęły już tworzyć treści i chciałyby kręcić oszałamiające opowieści wizualne. Jednocześnie ten korpus jest uniwersalny — można go wykorzystać do vlogowania, nagrywania na żywo materiałów przesyłanych strumieniowo, a nawet tworzenia filmów kinowych. Krótko mówiąc, to innowacyjny aparat pełen nowatorskich funkcji, który jest dostępny w bardzo atrakcyjnej cenie i w tym momencie nie ma na rynku godnego przeciwnika.
Przy kręceniu tego filmu świetnie się bawiliśmy. Mieliśmy wrażenie, jakbyśmy każdego dnia odkrywali nieznany świat z nowymi kolorami i ciekawymi miejscami, a uwiecznianie tej przygody aparatem ZV-E1 było czystą przyjemnością. Szczerze mówiąc, zdumiewa mnie, jak Sony może wciąż udoskonalać funkcje swoich aparatów oraz jakość uzyskiwanych obrazów, jednocześnie wciąż zmniejszając ich rozmiary. Gdybym miał taki zestaw kilka lat temu, kiedy jeszcze fotografowałem samochody na ulicach Berlina, byłbym zachwycony.