Miałem tylko kilka sekund na zrobienie tego zdjęcia, więc użyłem jedynego aparatu, jaki miałem wtedy przygotowany — Sony Alpha 6000.
Fotografię wykonałem na Półwyspie Jamalskim, w północnej Syberii, która jest domem dla Nieńców, nazywanych również Samojedami. Ich rodzime koczownicze „wioski” podróżują ze swoimi stadami reniferów przez północną arktyczną Rosję. Nieńcy mieszkają w chumach, czyli namiotach przypominające tipi rdzennych Amerykanów. Żyją i pracują w małych grupach i poruszają się na saniach z całym swoim dobytkiem, zarówno zimą, jak i latem. Nie straszny im śnieg, błoto czy subarktyczna roślinność.
Robiłem tam dokument dla polskiej telewizji i polskiej edycji magazynu National Geographic. Podczas gdy reszta naszej ekipy filmowała w jednym z namiotów, ja wyszedłem sprawdzić oświetlenie i warunki zewnętrzne. Promienie światła przebiły się na moment przez gęste chmury, ale zbliżała się ulewa.
Padający deszcz kompletnie odmienił światło i atmosferę tego miejsca. Nagle przez wioskę przebiegł mały renifer. Chwyciłem więc aparat, ale krople deszczu spadły na obiektyw, tworząc charakterystyczne odbicia z promieniami słońca. Nie miałem czasu na przetarcie obiektywu, ponieważ renifery ciągłe biegły. Miałem zaledwie parę sekund na zrobienie zdjęcia.
Biegłem powoli, cały czas patrząc przez wizjer aparatu i starając się wykorzystać efekt kropel deszczu na obiektywie. Próbowałem nawet utrzymać w kropli małego renifera. Kiedy robiłem to zdjęcie, nogi zaplątały mi się w wodze jednych z chaotycznie porozrzucanych sań. Upadłem na kolejne sanie, prawie tracąc przy tym zęby! Na szczęście nie przytrafiło mi się nic strasznego, natomiast udało mi się zrobić to cudownie wyjątkowe zdjęcie.
Aparat, który miałem przy sobie, Sony Alpha 6000, był w rzeczywistości moim sprzętem zapasowym. Wraz z nim używałem standardowego obiektywu 18-55mm f/3.5-5.6 OSS. Aparatem głównym był wtedy model Sony Alpha 900, ale zawsze zabierałem też ze sobą Sony Alpha 6000 jako mały, niepozorny aparat o doskonałej jakości obrazu. Jest bardzo lekki i uważam, że jakość zdjęć, jakie pozwala mi uzyskać, jest nawet lepsza niż tych, które robiłem tradycyjną lustrzanką cyfrową, więc traktuję go jako świetną alternatywę. Natomiast dzięki funkcji autofokusa udało mi się uchwycić poruszającego się renifera! Obecnie, jeśli podróżuję z lekkim bagażem, a moim celem jest wędrowanie, jazda na rowerze, wspinanie się czy jazda na nartach, zawsze zabieram ze sobą nowszy model Alpha 6500.
To zdjęcie zrobiłem w jednej chwili, na którą po prostu zareagowałem. Nie myślałem zbyt wiele i pozwoliłem, aby poprowadził mnie instynkt. Fotografia przedstawia ułamek sekundy z całej tej sytuacji i dokumentuje koczowniczy tryb życia, który zanika na naszych oczach.
„Dobry podróżnik nie ma ustalonych planów i niekoniecznie zależy mu na dotarciu do konkretnego celu” — 老子 Lao-cy (VI–V wiek p.n.e.)