młoda para we mgle

Śluby w plenerze

Maciej Suwałowski

Jeśli małżeństwo jest podróżą, to dlaczego nie zacząć jej w pięknym miejscu? Taką decyzję o wiele łatwiej podjąć, gdy fotografem ślubnym jest Maciej Suwałowski, specjalista od uwieczniania młodych par w spektakularnych okolicznościach przyrody. „Uwielbiam fotografować śluby na wyspach” — śmieje się Maciej. „Islandia, Irlandia czy Wyspa Skye mają przepiękne, surowe krajobrazy. Lubię też Włochy, tamtejsze zamki i historyczne miejscowości tętnią charakterem”.

Rozmawiamy z Maciejem tuż po jego powrocie z warsztatów w Rzymie, gdzie dzielił się z innymi fotografami swoją wiedzą i doświadczeniem. „Wielu fotografów chce fotografować śluby plenerowe, a najlepsza rada, jakiej mogę udzielić, jest taka, że należy zacząć to robić i ćwiczyć. Przed rozpoczęciem szukania klientów należy przygotować dobre portfolio przykładowych zdjęć. Warto wykorzystać do tego własne podróże — rodzina i przyjaciele mogą nam posłużyć za modeli, abyśmy mogli sprawdzić, co działa, a co nie”.

panna młoda na balkonie nad miejscem ceremonii ślubnej © Maciej Suwalowski | Sony α7R V + FE 24mm f/1.4 GM | 1/2000s @ f/2.5, ISO 100

Jeśli chodzi o sprzęt, Maciej najbardziej lubi fotografować śluby w plenerze swoimi dwoma wypróbowanymi aparatami Sony Alpha 7R V. „Wizjer elektroniczny i autofokus w tym modelu robią różnicę” — mówi Maciej. „Zapewniają mi całkowitą pewność i spokój, kiedy fotografuję najważniejsze chwile w życiu dwojga ludzi. Nawet jeśli panuje chaos i rozgardiasz albo robię zdjęcia pod ostre światło, wiem, że w wizjerze zawsze wyraźnie zobaczę kadr. Wiem również, że nie muszę się martwić o ekspozycję czy ostrość, bo na fotografii znajdzie się dokładnie to, co widzę”.

Zaufanie do aparatu ma kluczowe znaczenie, zwłaszcza wobec niesłabnącej popularności ślubów plenerowych. Skąd jednak wzięła się ta moda? „Wielu moich klientów po prostu lubi przygody i chce połączyć ślub z zamiłowaniem do podróży” — tłumaczy Maciej. „Niektórzy na przykład jeżdżą zawrzeć związek małżeński w miejscu, które reprezentuje ich dziedzictwo. A jeszcze inni patrzą na koszty. Bo ślub w mieście może być bardzo kosztowny, a w dodatku nigdzie się nie wyjeżdża!” — podsumowuje ze śmiechem.

para młoda schodzi po schodach kościoła © Maciej Suwalowski | Sony α7R V + FE 24mm f/1.4 GM | 1/2000s @ f/4.0, ISO 100

Jeśli chodzi o uchwycenie cudownych ujęć młodych par, to „czasami mam na to kilka godzin — mówi Maciej — a innym razem zaledwie kilka minut. Gdy czasu jest niewiele, warto wykorzystać każdą chwilę. Nowożeńcom często się mówi, by nie uronili ani sekundy z tego wyjątkowego dnia. Fotograf powinien się kierować tą samą zasadą. Kiedy para pozuje w pięknym miejscu, zawsze fotografuję jak najwięcej różnych kompozycji. Robię zdjęcia z oddali, podchodzę bliżej, skupiam się na detalach, poruszam się wokół pary, fotografuję ich pod światło… W końcu nie tak łatwo jest wrócić na Islandię, bo coś się przegapiło”.

nowożeńcy obejmujący się na zboczu w silnym wietrze © Maciej Suwalowski | Sony α7R V + FE 50mm f/1.4 GM | 1/500s @ f/1.4, ISO 100

Podczas sesji ślubnych Maciej fotografuje też samo otoczenie. „Sceneria w pewnym sensie także jest gościem na ślubie, a dobry fotograf nie powinien nikogo pomijać” — uśmiecha się. „W ciągu dnia zawsze fotografuję krajobraz, miejsce ślubu, dekoracje, nawet pogodę. Jeśli pada, robię zdjęcia kropel rozbryzgujących się w kałużach. To klienci wybierają miejsce ślubu, dlatego się staram, by zostało częścią ich wspólnej historii”.

Maciej mówi, że, pogody „oczywiście nie jesteśmy w stanie kontrolować. Na Islandii lub w Irlandii w lipcu zdarzają się burze. Moim klientom ani mnie to jednak nie przeszkadza. Nowożeńcy wiedzą, że jeśli miejsce jest spektakularne, to i pogoda też taka może być. Poza tym, chociaż nie przepadam za chłodem, uwielbiam pracować w takich warunkach. Fotografowanie ludzi obejmujących się w deszczowy, wietrzny dzień może mieć ogromny ładunek emocjonalny”.

para młoda wchodząca na wydmę © Maciej Suwalowski | Sony α7R V + FE 50mm f/1.2 GM | 1/500s @ f/1.2, ISO 100

Na szczęście używane przez Macieja aparaty Sony Alpha 7R V świetnie sobie radzą w kiepskiej pogodzie i słabym oświetleniu. „Pracując w ekstremalnych warunkach, dobrze mieć aparat, na którym naprawdę można polegać” — mówi. „Moje aparaty Sony są jak kotwica w czasie sztormu. Ich odporność na warunki pogodowe daje niesamowite możliwości. Zdarzało mi się całkowicie je zamoczyć pod wodospadem, do tego stopnia, że woda lała się z obiektywu, a i tak działały bez zarzutu”.

Według Macieja prawdziwym asem w rękawie modelu Alpha 7R V jest jednak rozdzielczość, która pozwala mu pracować w bardzo sprytny sposób. „Szczerze mówiąc, 61 megapikseli to za dużo, gdy w ciągu dnia robię tysiące zdjęć” — wyjaśnia. „Dlatego fotografuję w trybie średnich plików RAW w rozdzielczości 26 megapikseli, wykorzystując pełną tylko do najważniejszych zdjęć portretowych i grupowych. Najlepsze w tym trybie jest to, że mogę skonfigurować własny przycisk włączający mnożnik ogniskowej 1,5x. W ten sposób mój obiektyw FE 35mm f/1.4 GM jest jednocześnie obiektywem 50mm f/1.4 i oba pracują w rozdzielczości 26 megapikseli”.

czarno-białe zdjęcie obejmujących się nowożeńców © Maciej Suwalowski | Sony α7R V + FE 50mm f/1.2 GM | 1/2500s @ f/1.2, ISO 100

„Ślub w tych niesamowitych miejscach jest wspaniałym doświadczeniem dla nowożeńców, ale praca w plenerze jest bardzo ważna również dla mnie” — kończy Maciej. „Wypalenie zawodowe jest powszechnym zjawiskiem wśród fotografów ślubnych zwłaszcza wtedy, gdy w kółko pracuje się w tych samych miejscach. Dzięki podróżom nie tracę instynktu narracyjnego, a moje fotografie — świeżości. Ten styl życia i pracy pasuje do mnie idealnie tak samo jak aparat Alpha 7R V”.

Wyróżnione produkty

Zarejestruj się, by otrzymywać newsletter α Universe

Gratulacje! Utworzono subskrypcję newslettera α Universe

Podaj prawidłowy adres e-mail

Przepraszamy, coś poszło nie tak

Gratulacje! Utworzono subskrypcję